"xXx: Reaktywacja" - puszka Pandory (ocena 5/10)


Mocno odgrzewany, zapomniany kotlet.

Film pojawił się na ekranach w 2002 roku i odniósł sukces marny, bo marny, ale tylko dzięki umięśnionemu aktorowi. Druga część 3 lata później, z powodu jego braku, była już totalną porażką.

Po co próbować jeszcze raz? Niestety nagromadzenie scen akcji i seksownych kobiet - to nie wszystko.


Świat się przez te kilkanaście lat zmienił: postały drony, systemy naprowadzania, telefonia komórkowa rozwinęła się nadzwyczaj, nawet kablówki są powszechnie dostępne. Ale nie dla biednej wioski gdzieś w Ameryce Południowej. Nasz bohater Xander Cage musi stawać na głowie (dosłownie) żeby mieszkańcy mogli obejrzeć mecz Brazylia-Niemcy - ciekawe czy to ten słynny mecz, w którym canarinhos skompromitowali się w 30 minut. Zresztą odniesienie futbolowe jest jeszcze wcześniej, bo w pierwszej scenie pojawia się Neymar Junior. Niestety akurat w momencie, gdy lokal w którym jest rekrutowany spada ognisty obiekt. To nowy sposób terroryzmu - za pomocą puszki Pandory zrzucane na obiekty są satelity. Tylko stara paka może sobie z tym poradzić, stąd trzeba Xandera sprowadzić z tej wiochy.


Początek jest mocny. Nawet są efekty 3D. Ale to zwyczajnie nudzi. Co może taką produkcję uratować? Scenariusz jest do bani - nic nie da się z niego wykrzesać. Laski są gorące - ale wystarczająca na kilka scen. Poczucie humoru - jest pomysłem dobrym, ale niewykorzystanym - tylko okularnica budzi sympatię.

Więc niestety im dłużej tym nudniej, a trzeba wysiedzieć prawie dwie godziny. Może 4DX jest jakimś rozwiązaniem, bo w zwykłym IMAXie można usnąć w hałasie rozpierduchy.


Zwiastun:




Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon