"Ja, Olga Hepnarowa" - chłopiec do bicia (ocena 3/10)


Meczące, nudne, przewidywalne, ze zmarnowanym potencjałem.


Kino naszych południowych sąsiadów, tak jeszcze niedawno popularne, co raz rzadziej gości w repertuarze polskich kin. Niedługo będzie znakomita "Nauczycielka", szybko przemknęli "Zagubieni". Olga Hepnarowa jest produktem zupełnie nie potrzebnym i może mocno rozczarować. Przestrzegam.


Fabuła

Gdybym może nie wiedział, o czym to będzie, to jakiś element zaskoczenia mógłby być promykiem nadziei dla tego filmu. I w sumie nie wiedziałem, ale przed samym filmie zareklamowali książkę o tej postaci, która to reklama była jednym wielkim spoilerem. A, że cały film to geneza czynu bohaterki, to tylko się czeka na kluczowe wydarzenie. Bo wcześniej jest głównie nudno. Olga próbuje znaleźć swoje miejsce w życiu, i zawodowym jako kierowca, i miłosnym jako lesbijka. Nudę w tej opowieści nieudolnie próbują zabić jedynie, niestety bardzo słabo nakręcone, sceny erotyczne.


Czarnobiałe

Odbiór tego filmu dodatkowo utrudnia jego forma. Konwencja jest bliska dokumentowi, dialogów jest niewiele, a jak są to zdawkowe, obraz czarnobiały, prawie brak muzyki. Naprawdę ciężko wysiedzieć. Samo kluczowe wydarzenie tez jest nakręcone niechlujnie (może specjalnie), a potem widz katowany jeszcze jest obserwowaniem konsekwencji, z moralizatorskimi tłumaczeniami samej sprawczyni.

Recenzje

Generalnie film zebrał wiele dobrych recenzji, więc może jestem do niego uprzedzony przez trudny do zaakceptowania odbiór. W każdym razie strasznie się wymęczyłem na niewygodnych fotelach kina Elektronik.


Warto również odnotować istotny wkład polski w tą produkcję: Michalina Olszańska w bardzo trudnej, ale niestety zupełnie schrzanionej roli plus zdjęcia (też niestety słabe) Adama Sikory.


Zwiastun:

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon