"La la land" - zdobywca nagród (ocena 5/10)


Ten film wydawał się pewniakiem: nagrody, świetne recenzje, a nade wszystko reżyseria: Damien Chazelle, czyli gość który zrobił jeden z najlepszych filmów ostatnich lat "Whiplash".

Wybraliśmy się więc na "La la land" w pierwszostyczniowy wieczór, na dobry filmowy początek 2017 roku.

No i co? No i katastrofa.


Owszem. Musicale nigdy nie grzeszą fabułą. Również tutaj jest szczątkowa. Może pod koniec reżyser próbuje się ratować. Ale jest już za późno. Większość widzów wcześniej uśnie.

Owszem. Jest kolorowo i tanecznie. Ale to tyle z pozytywów.

Owszem. Jest jedna ładna scena. Ale równie dobrze można ją obejrzeć w zwiastunie.

Owszem. Emma Stone wygląda ładnie. Ale aktorsko gra jak kłoda.

Owszem. Ryan Gosling jest chwalony. Ale gra cały film na jednej, naburmuszonej minie.

Owszem. Damien Chazelle nakręcił genialny film. Ale to nie ten.

Owszem. Krytycy uwielbiają ten film. Ale widzowie mogą co najwyżej umrzeć z nudów.

Owszem. "La la land" zgarnie furę Oscarów. Ale te nagrody już dawno oderwały się od realnej oceny dzieła.

Owszem. Jest dopiero styczeń. Ale kandydat do rozczarowania roku pojawił się solidny.


Zamiast lecieć do kina wystarczy oblukać naprawdę ładne zdjęcia:




Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon