"Assassin's Creed" - rajskie jabłko (ocena 3/10)


Nie można powiedzieć, że nie zostaliśmy ostrzeżeni.

Zostaliśmy, ale po cichu liczyłem, że nie będzie aż tak źle.

Powyższa opinia pióra fachowca od branży gier wideo (którą to opuściłem po przejściu rozsądnej liczby poziomów w Doom, w każdym razie nie wiedziałem, że ten film ma coś wspólnego z jakąś popularną grą) powinna zostać potraktowana poważniej.


Film jest pod każdym względem fatalny: scenariuszowym, realizacyjnym, a nawet aktorskim - czego po takiej obsadzie nie dopuszczałem do myśli.


Kara śmierci

Na przestępcy osadzonym w amerykańskim więzieniu zostaje wykonany wyrok śmierci. Jednak budzi się w zupełnie innym miejscu (zamiast w piekle to w Madrycie) przywitany przez ładną młodą damę. Jej zadanie to badanie mające na celu zlikwidować agresję i przestępczość. Kluczem ma być odkrycie złych skłonności w poprzednich pokoleniach przestępcy. Punkt wyjścia nawet całkiem dobry. Niestety więcej pomysłów nie ma, i z minuty na minutę jest gorzej.


Chaos

Najpierw przemieszczamy się geograficznie (Hiszpania, Meksyk, USA, Madryt) i czasowo (średniowiecze, 1987, 2016). Jakoś to ma się wszystko spiąć. Niestety kompletnie twórcy tego gniota nie mogą dojść do punktu wyjścia. Są momenty, gdy przez kilka minut jest ganianka i mordobicie. Widza już naprawdę nie interesuje kto wejdzie w posiadanie tego kluczowego przedmiotu. A mimo tych braków scenariuszowych koniecznie jeszcze chcą dopiąć do tych blisko dwóch godzin. W każdym razie klimatu w tym filmie nie ma ani krztyny.


Realizacja

Nawet pod względem realizacyjnym wszystko poszło źle. Zdjęcia są ciemne, w wielu ujęciach nawet nie widać twarzy bohaterów. Efektów specjalnych jak na lekarstwo, głównie mordobicie. 3D było kilka razy, ale potem chyba zapomniany o tym uatrakcyjnieniu.


Aktorstwo

Porażka na całej linii, można się jedynie zastanawiać kto jest gorszy: zupełnie niewiarygodny Fassbender, czy sztywna jak kołek Cotillard. Owszem, są też inne opinie:

"Film broni również stojące na znakomitym poziomie aktorstwo.

Michael Fassbender mnie pozytywnie zaskoczył. Był wiarygodny zarówno w roli tracącego zmysły mordercy męczonego halucynacjami z przeszłości, jak i wyszkolonego, oddanego swoim ideałom zabójcy kierowanego uczuciem do pewnej kobiety. Pokazał różne aktorskie oblicza i ostatecznie zachwycił mnie swoją grą. Poza tym naprawdę pasował do powierzonej mu roli.

Marion Cotillard w roli Sofii – idealistki pragnącej naprawiać świat, jednak zbyt słabej psychicznie, aby otwarcie sprzeciwić się woli ojca; Jeremy Irons jako pozbawiony skrupułów Rikkin – ojciec wspomnianej przed momentem postaci, który pragnąc za wszelką cenę osiągnąć swój cel, nie zawaha się nawet na chwilę, gdy przyjdzie mu wykorzystać własną córkę; i Ariane Labed, czyli waleczna oraz tajemnicza Maria – zabójczyni częściej sięgająca po pięści oraz sztylety zamiast piękne słowa. Rzeczona trójka stanowi solidne zaplecze, doskonale uzupełniając Michaela Fassbendera."

No cóż - wklejam tą opinię jako przyrodniczą ciekawostkę.


Zalety:

Dobry jest jedynie utwór muzyczny w trakcie ... napisów końcowych. Woda jeszcze dostrzegła jakiś dialog, który jej przypasował politycznie (że ludzie chcą być kierowani). I niestety to wszystko z zalet tego gniota.


Zwiastun:

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon