"Wszystkie nieprzespane noce" - imprezy hipsterów (ocena 2/10)

November 23, 2016

Jeden z najgorszych filmów roku, zbierający skrajnie różne opinie.

W ocenie jednych to obraz współczesnej polskiej młodzieży, inni zauważają pretensjonalność, nudę, sztuczność i zwykły brak umiejętności kręcenia filmów.

 

Fabuła

W zasadzie jest szczątkowa. Zaczyna się od opowiadania ile czasu w całym życiu zajmują specyficzne czynności typu: oglądanie fajerwerków, uprawianie seksu, czy też rozstania. A potem zaczyna się ciąg imprez, wałęsania po Warszawie, z mało ciekawymi gatkami i fatalnie skonstruowanymi dialogami. Jakby takie smęty były na moich imprezach to bym zaoszczędził dużo zdrowia i miał dziewiczą wątrobę.

Oczywiście ku uciesze gawędzi nie brakuje scen kontrowersyjnych, na przykład wędrówka bohatera pod prąd w Warszawie 1 sierpnia. Zgoda, nie cała młodzież czci warszawskich bohaterów i pamięć Powstania. Jak dobrze, że reżyser nam o tym przypomina. Dzięki.

 

Zalety

Na pewno Warszawa. Można, nudząc się na tym beznadziejnym filmie, zgadywać gdzie znajdują się bohaterowie.

Może ciekawy jest też motyw z wędrówką pary z zawiązanymi oczami. Pomijam że głupi i niebezpieczny.

I to byłoby na tyle. Ciężko jest wysiedzieć, bo film mając pomysły na 20 minut, trwa ponad 100.

 

Ochy i achy

Są środowiska dla których takie filmy, ukazujące dekadenckie zachowania młodzieży są balsamem na zbolałe serca widzące patriotyczna odzież i tłumy na częstochowskich pielgrzymkach. Więc, dla nich, fajnie że ktoś nakręcił film o tym że młodzi ludzie chleją, ćpają i się pierdolą po rogach. A artyzm tak uzasadniają:

  • Międzygatunkowa hybryda, film naginający granice pomiędzy dokumentem a fikcją, do tego o pięknej, płynnej dramaturgicznej melodii. Jednocześnie w każdym kadrze jest prawdziwy do granic. - to niezawodna Gazeta Wyborcza

  • Tak pięknej Warszawy, tak dobrze zmontowanej historii, tak umiejętnie kleconej z codzienności filmowej poezji, nie można wiele zarzucić - radio RAM (Wrocław), co do Warszawy można się trochę zgodzić

  • Nie tyle film, ile intymne, emocjonalne przeżycie - Newsweek (wiadomo, przypadek że im się podoba?), można się zgodzić jedynie z sugestią że z filmem to coś niewiele ma wspólnego

  • Prawdziwy powiew świeżości nie tylko w rodzimym, ale i światowym kinie. Coś na pograniczu fabuły i filmu dokumentalnego - PiQultura

  • Rezultat jest jednak zachwycający. Powstało coś z potencjałem na film pokoleniowy - Rytmy.pl

  • Marczak nie popada w infantylne interpretacje, unika łatwych wizualizacji, przez co staje się szczery i prawdziwy - FDP

  • Dzieło ciekawe, świeże, życiowo zabawne, a także potrafiące umiejętnie ukazać bolączki okresu dorastania. Bez zadęcia, wiarygodnie, od środka. - Film

  • Bezpretensjonalnie szczery, który daje widzowi poczucie uczestnictwa w nocnych eksploracjach i dopuszcza ich do tych ulotnych, intymnych momentów, dzielonych zwykle tylko przez przyjaciół i zakochanych. - Onet

  • Chwilami irytuje, to znów zachwyca, a ostatecznie pozostawia z poczuciem, że z tego statku nie chce się wysiadać. - Felis, Wyborcza musiała dwie recenzje dać - tak im się takie, nomen omen gówna, podobają

  • Nieślubne dziecko francuskiej Nowej Fali i reality show i nie warto psuć go chłodną analizą - lepiej po prostu mu się poddać, a wtedy może zapewnić lepszy odlot niż łapczywie wciągane na parapecie kreski. - Onet

  • Na pewno film niezły, który może przekonać szczególnie pokolenie dwudziestolatków. Jest zrealizowany z pomysłem, dobrze zagrany i nie brak w nim prawdy, ale zarazem czuć, że czegoś zabrakło do większej uniwersalności tej fabuły. - naEkranie

  • Jest w tym improwizowanym filmie, pochopnie utożsamianym z manifestem pokoleniowym 20-letnich warszawskich hipsterów, coś zuchwale bezwstydnego, co zachwyca i odpycha równocześnie. - Polityka

  • Na szczęście reżyser postanowił zdystansować się od tego, co pokazuje. Nie wytyka słabości, błędów, nie piętnuje wiecznego życia w ekstatycznej Nibylandii. - Bliżej Ekranu

  • Uwodzi mnie swoboda, z jaką młody reżyser miesza dokument z fabułą, jestem zachwycony poszczególnymi scenami, koncepcjami realizatorskimi udowadniającymi, z jakiego kalibru talentem reżyserskim mamy do czynienia, za to o wiele wstrzemięźliwiej oceniam samą historię, a zwłaszcza bohaterów. - Dziennik

Recenzje

 

A teraz o tym samym filmie, tylko w trochę innych mediach:

  • Obraz niepełny, ciekawszy jako zjawisko, niż jako film. - Interia

  • Szkoda, że w parze z techniczną maestrią nie idzie odpowiedzialność za bohaterów. Reżyser jest tak mocno przywiązany do uproszczonej wizji ich życia wewnętrznego, że wyświadcza im niedźwiedzią przysługę. - Filmweb

  • Ocean nudy. - Dwutygodnik. Brawo za trafność

  • Zwyczajna wydmuszka i produkcja udająca film o czymś. To nie jest pokoleniowy manifest, ani rejestracja urywka z życia dwóch irytujących hipsterów, jedynie film udający to wszystko. - Telemagazyn

  • Film pustostanów, nie postulatów. - reflektor

  • Pięknie sfotografowany bełkot. - wpolityce.pl - no tak przechodzimy do drugiej strony barykady

  • Młodość bywa bolesna i pełna wątpliwości, ale ważne staje się to, w jaki sposób postacie walczą, aby pokonać to uczucie. Pasywność głównych bohaterów to najgorsza opcja dla rozwoju historii. - Biegiem na film

  • Oglądanie filmu przypomina patrzenie na imprezującą ekipę, co świetnie się bawi, podczas gdy samemu się jest trzeźwym. - Movies Room

  • Jedynie muzycznie można uznać "Wszystkie nieprzespane noce" za film udany. - Cinemaciej

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon