"Aurora" - wysypisko śmieci

January 25, 2016

Nauczycielka wyczytuje w gazecie o porzuconym martwym noworodku na wysypisku śmieci. Sama nie może mieć z mężem dzieci, stara się o adopcję, ale jest to proces mocno skomplikowany. Gazetowa informacja zupełnie zmienia i dezorganizuje jej życie.

 

Gdyby nie informacja o historii opartej na faktach, mocno bym się zastanawiał jak można było wymyślić tak absurdalną linie postępowania bohaterki. Jej motywacje są zupełnie niezrozumiałe, a niektóre działania wskazują na początki manii, a nawet choroby psychicznej (np. rozlepianie ulotek na koszach: „nie wyrzucać noworodków”).

Trochę w sferze fabuły „Aurora” przypomina „Syna Szawła” – niespecjalnie dopingujemy bohaterce, bo trudno zrozumieć jej manię. Rozumiem że odprawienie obrządku pochówku może być dla kogoś bardzo ważne, ale jednak nie można w tym zatracić swojego życia: kontaktów z najbliższymi, pracy, przyjaciół.

 

Jest w tym filmie wiele scen niepotrzebnych, zupełnie nic nie wnoszących do fabuły. Są bardzo słabe dialogi i wypełniające na siłę czas dłużyzny, nie budujące napięcia, a jedynie próbujące zakwalifikować Aurorę do tzw. kina ambitnego. Niestety słabe to i mało zajmujące. Nic dziwnego że nawet w Warszawie film jest grany na pojedynczych seansach z kilkuosobową widownią.

 

 

Nieudany eksperyment z dystrybucją filmu produkcji chilijskiej.

 

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon