"Blair Witch" - epoka dronów (ocena 3/10)

Chyba zabrakło franków na spłatę kredytu, że trzeba było sięgnąć do tak kultowego pomysłu nie mając widzom nic do zaproponowania.

Film "Blair Witch" to wręcz profanacja dzieła z 1999 roku, które rozpoczęło modę na tzw. "found footage", czyli technikę filmową opartą na zapisie wideo jak na amatorskiej kamerze.

Sukces, przede wszystkim kasowy BWP natchnął filmowców do masowego wykorzystania z tej techniki, ale mieli dużo dobrych pomysłów (chociażby pierwsza część Paranormal Activity albo Project: Monster).

Czy aby dzieło Adama Wingarda nie wskazuje na zmierzch tej mody? Bo film jest fatalny ...


Fabuła

Fabuła nawiązuje bezpośrednio do pierwowzoru, bo brat jednej z ofiar "masakry 1999" znajduje gdzieś w internecie (youtube już rządzi) wrzucony przez kogoś filmik, na który widać siostrę. Jak wiadomo oficjalne śledztwo nie odnalazło ciał, więc brat postanawia zebrać ekipę i przy użyciu bardziej nowoczesnej technologii odnaleźć dom, ciało siostry i rozwikłać zagadkę.


Nudy

Początek filmu jest tak nudny, że ciężko się przysnąć. No a przysnąć na horrorze - to już nienajlepsza recenzja dla filmu. Zamiast jakoś zachęcić widza do bohaterów, to są sztywne dialogi i zupełnie niezrozumiałe motywacje śmiałków.

Nowoczesność

Nic nie pomagają drony i gps'y, bo albo nie działają, albo bohaterowie "zapominają" ich użyć. Więc wszystko zmierza w przewidywalnym kierunku.

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon