"Miles Davis i ja" - narracja woła o pomstę do nieba (ocena 4/10)

September 14, 2016

 

Film jest projektem Dona Cheadle'a, który był reżyserem, współscenarzystą, i odtwórcą tytułowej roli.

Nie spisał się praktycznie w żadnym z tych zadań. No może aktorsko jeszcze przyzwoicie.

Przez co powstało dzieło niegodne tak znamienitego muzyka jak Miles Davis.

No cóż - często aktor w reżyserii nie radzi sobie specjalnie dobrze. Cheadle'a radzi sobie tak źle, i to z tak dobrym tematem jak opowieść o takim muzyku, że lepiej byłoby gdyby dał sobie spokój z kręceniem filmów.

Fabuła

Film opowiada o okresie, gdy Miles Davis jest już w pełni chwały, ale porzucił swoją aktywność zawodową. Przyjeżdża do niego dziennikarz namówić go na powrót, ... i na dzień dobry dostaje "strzała". Tak się zawiązuje ich przyjaźń. W dalszej części filmu wspólnie jeżdżą, imprezują, ćpają, rozrabiają - takich ciekawostek dowiadujemy się dzięki tej beznadziejnej fabule o życiu legendarnego jazzmana.

 

Narracja

To najgorszy element tego filmu. wydarzenia są ułożone niechlujnie, chaotycznie, tak naprawdę nie wiadomo po co bohaterowie gdzieś biegną. Zresztą nie wiadomo w ogóle jaki jest ich cel.

 

Realizacja

Za to film jest całkiem dobrze zrealizowany: przede wszystkim zmontowany. Nie radzą sobie jedynie z dłuższymi scenami bijatyk, ale to szczegół. Zdjęcia są dopracowane, a muzyka to samograj, bo zapewnia ją repertuar Davisa. Tym bardziej szkoda, że wydarzenia przedstawione w całkiem przyzwoity sposób są tak schrzanione.

 

Potencjał

Szansę jaką miała Chadlea pokazuje znakomita ostatnia scena, muzyczna, pełna pomysłów realizacyjnych, wbijająca w fotel, tyle że przechodząca w napisy końcowe. Bo całą resztę filmu lepiej pominąć milczeniem.

 

 

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon