"Zmartwychwstały" - najważniejsze śledztwo w historii ludzkości

March 7, 2016

Okupowana przez Rzym Judea. Według obecnego kalendarza rok 33. Na te kluczowe dla świata wydarzenia patrzymy z punktu widzenia wysoko postawionego rzymskiego Trybuna Claviusa (Joseph Fiennes).

Jego bezpośredni przełożony, nie kto inny jak Poncjusz Piłat, zleca z pozoru proste (przynajmniej w porównaniu do tłumienia żydowskich zamieszek – scena ujęcia Barabasza wskazuje że łatwo Rzymianie z niepokornymi nie mieli) zadanie. Ma doprowadzić do końca sprawę ukrzyżowania pewnego człowieka uznającego się za króla żydowskiego, który swoją działalności skupił tak znaczny, że niebezpieczny dla Rzymu tłum zwolenników.

Clavius należy do skrupulatnych wykonawców rozkazu. Nie wygląda na karierowicza, a na solidnego żołnierza. Zapewne wierzy, że to co robi może jest brutalne, ale ma jakiś wyższy cel. Clavius wkracza na arenę wydarzeń (któż wówczas przypuszczał jak ważnych), gdy na Golgocie na krzyżach wisi już trójka mężczyzn. Okazuje się że na krzyżu można w mękach umierać nawet kilka dni. Aby skrócić męki najczęściej łamie się kości uniemożliwiając walkę o oddech. Ale w przypadku środkowego mężczyzny Clavius postanawia inaczej zakończyć sprawę – żołnierz przebija włócznią bok. Także w kwestii pochówku przystaje na propozycję zabrania ciała.

Sprawa ukrzyżowanego Jeszua nie kończy się na samej śmierci. Już dzień później żydowscy kapłani (mimo szabatu) męczą Piłata żeby pilnować grobu z uwagi na zapowiedzi zmartwychwstania. Clavius ma kolejne zadanie. Ale prawdziwe problemy zaczynają się gdy ciało na trzeci dzień faktycznie ginie (strażnicy trochę podpili winka i przysnęli) i nie sposób odnaleźć miejsca pochówku, aby udowodnić że to zwolennicy ukrzyżowanego skradli zwłoki.

Clavius nie zdaje sobie sprawy że prowadzi najważniejsze w historii ludzkości śledztwo. Nie zdaje sobie również sprawy, że szuka nie tam gdzie trzeba.

Zmartwychwstały” to film w pełni religijny, oparty na Ewangelii i nauce Kościoła. Clavius szybko naocznie pozna prawdę i będzie jednym z tych którzy jak Tomasz uwierzyli, bo zobaczyli.

 

Przyzwyczajeni jesteśmy, że może oprócz Pasji Mela Gibsona, kino religijne jest realizowane przy niskim budżecie (to jest w sumie zagadka dlaczego, przy micie o ogromnym majątku Kościoła Katolickiego), niechlujnie, ze słabym aktorstwem i toporną fabułą. Film Kevina Reynoldsa jest zupełnie inny. To dzieło typowo hollywoodzkie (nawet zakończenie wpisuje się w jeden z wielu schematów), perfekcyjnie zrealizowane, z pięknymi zdjęciami, idealną muzyką i solidnym aktorstwem.

Na ekranie od początku do końca rządzi Joseph Fiennes przechodząc przemianę z bezwzględnego wykonawcy rozkazów do wyznawcy religii opartej na miłości do bliźniego.

Bardzo udanie zarysowane są również postacie apostołów, z początku przestraszonych, ale dostając silny zastrzyk wiary po kilku dniach od ukrzyżowania.

Ten dualizm kina religijnego i hollywoodzkiego może kogoś razić, ale kto powiedział że historii Chrystusa nie można opowiedzieć solidnie wykorzystując wszystkie możliwości kina. I opowiedzieć ja z punktu widzenia dotychczas nie przedstawianego. Zapewne końcowa faza filmu jest zbyt dosłowna i może warto było ją dopracować, ale czyż miliardy ludzi na całym świecie nie wierzy że właśnie tak jak w tym filmie wyglądała prawda o tamtych wydarzeniach?

 

Ten film to też dobra lekcja dla osób wychowanych w nauce Kościoła, ale mających wiele wątpliwości. Otóż okazuje się że apostołowie, nie mówiąc już o rzymskim żołnierzu mieli nie mniejsze. Wiara to nie jest tylko lekcja religii, paciorek na dobranoc i niedzielna msza. Do dziś wiele słów i decyzji Chrystusa jest zagadką nawet dla teologów. Ten film wcale nie podaje na tacy rozwiązań, raczej piętrzy problemy jakie stają przed każdym człowiekiem w zakresie wiary, religii i przynależności do Kościoła.

 

Nie wróżę temu filmowymi wielkiej kariery. Chyba jednak jeszcze przeciętny widz amerykańskiego kina nie jest przygotowany na taki obraz Ewangelii, a z drugiej strony zwolennicy kina religijnego też mogą się zniechęcić w zasadzie kryminalno-sensacyjnym prowadzeniem fabuły – przynajmniej przez ¾ czasu trwania filmu. Chwała Reynoldsowi, że podjął się takiego wyzwania, i że tak doskonale mu się udało. Pewnie wielu widzów w pewnym stopniu zachęci do refleksji na temat tych niesamowitych wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat.

 

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon