"Na granicy" - Dorociński jak DiCaprio


Na granicy” to najnowszy polski film w klimacie thrillera. Plakat sugeruje, że powodzenie spoczęło na barkach trzech gwiazd aktorskich.

I faktycznie początkowo na ekranie króluje Andrzej Chyra, który z dwoma synami jedzie w dalekie Bieszczady, do chatki na uboczu.

Jaki jest ich cel, nie wiemy: czy chcą od czegoś uciec, czy odpocząć, czy też zintegrować rodzinę, bo jak widać starszy jest mocno niepokorny (bunt młodzieńczy?): nie chce podrzynać gardła sarnie, a nawet pić z ojcem alkoholu.

Na chwilę na ekranie pojawia się Andrzej Grabowski, strażnik graniczny z Bieszczad.

Idyllę w małym domku w górach przerywa niespotykane pojawienie się nieznajomego, zmasakrowanego Marcina Dorocińskiego. Mężczyzna zdaje się być niebezpieczny, ale jest tak wyczerpany że tylko wyszeptuje jakieś pojedyncze słowa. Zaniepokojony Chyra idzie jego śladami, a nieznajomego (paradoks … wszyscy przecież znają Dorocińskiego) zostawia z synami. I w zasadzie do końca filmu – z małymi przerwami – fabuła oparta jest na interakcji tych trzech bohaterów.

O ile Dorociński za wiele w tym filmie do zagrania nie ma, jego rola jest zbliżona do Leonardo DiCaprio w Zjawie – najczęściej przewraca oczyma. O tyle na pierwszy plan aktorski wyrastają synowie grani przez: Bartosza Bielenia i Kubę Henriksena. To ich przemiana trzyma film w ryzach i zwraca uwagę widza.

Na granicy” to film w reżyserii Wojciecha Kasperskiego znanego do tej pory przede wszystkim z produkcji dokumentalnych. Początkowo widać w filmie dokumentalne skłonności reżysera: długie ujęcia, oderwane od siebie role aktorskie, nieśpieszne tempo. Ale z czasem okazuje się że Kasperski rewelacyjnie wyreżyserował sceny dynamiczne. Pod sam koniec rozkręca się tak, że sam Quentin Tarantino nie powstydziłby się takiego filmu.


Film ma znakomite tempo: z nieśpiesznego dramatu rodzinnego przeradza się w emocjonujący thriller. Umiejętnie zrealizowane zdjęcia (nominowany do Oscara Łukasz Żal) Bieszczad nawet trochę niepokoją widza, mającego miłe wspomnienia ze studenckich wycieczek w te piękne góry. Subtelna muzyka (Bartłomiej Gliniak) i świetna realizacja dźwięku (Mateusz Adamczyk) to zjawiska rzadko spotykane w polskim kinie. Pod koniec filmu coraz bardziej należy wyróżnić charakteryzację (Dariusz Krysiak) i kostiumy (Izabela Izbińska).


Takiego filmu jak „Na granicy” nie zostawiamy na sali kinowej. Żyje on w nas przez dłuższy czas, a może mieć również wpływ na różne przemyślenia życiowe. Okazuje się że geneza zła, zbrodni, morderstwa wcale nie jest tak bardzo odległa od przeciętnego życia, jak może nam się wydawać w codziennym pośpiechu.


Nadspodziewanie znakomite kino, do tej pory polskim twórcom thrillery średnio wychodziły. Popularność jaką filmowi przyniosą trzy nazwiska z czołówki wypromuje film wśród szerszej publiki (no bo komedia romantyczna to jednak nie jest). Zresztą nie wiadomo czy za kilka lat ludzie do kina nie będą już chodzili na Chyrę i Dorocińskiego, a na Bielenia i Henriksena …

Ciekawostką filmu jest fakt, że w centrum akcji zawsze znajdują się dokładnie trzy osoby.

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon