"Na granicy" - Dorociński jak DiCaprio

February 18, 2016

Na granicy” to najnowszy polski film w klimacie thrillera. Plakat sugeruje, że powodzenie spoczęło na barkach trzech gwiazd aktorskich.

I faktycznie początkowo na ekranie króluje Andrzej Chyra, który z dwoma synami jedzie w dalekie Bieszczady, do chatki na uboczu.

Jaki jest ich cel, nie wiemy: czy chcą od czegoś uciec, czy odpocząć, czy też zintegrować rodzinę, bo jak widać starszy jest mocno niepokorny (bunt młodzieńczy?): nie chce podrzynać gardła sarnie, a nawet pić z ojcem alkoholu.

Na chwilę na ekranie pojawia się Andrzej Grabowski, strażnik graniczny z Bieszczad.

Idyllę w małym domku w górach przerywa niespotykane pojawienie się nieznajomego, zmasakrowanego Marcina Dorocińskiego. Mężczyzna zdaje się być niebezpieczny, ale jest tak wyczerpany że tylko wyszeptuje jakieś pojedyncze słowa. Zaniepokojony Chyra idzie jego śladami, a nieznajomego (paradoks … wszyscy przecież znają Dorocińskiego) zostawia z synami. I w zasadzie do końca filmu – z małymi przerwami – fabuła oparta jest na interakcji tych trzech bohaterów.

O ile Dorociński za wiele w tym filmie do zagrania nie ma, jego rola jest zbliżona do Leonardo DiCaprio w Zjawie – najczęściej przewraca oczyma. O tyle na pierwszy plan aktorski wyrastają synowie grani przez: Bartosza Bielenia i Kubę Henriksena. To ich przemiana trzyma film w ryzach i zwraca uwagę widza.

Na granicy” to film w reżyserii Wojciecha Kasperskiego znanego do tej pory przede wszystkim z produkcji dokumentalnych. Początkowo widać w filmie dokumentalne skłonności reżysera: długie ujęcia, oderwane od siebie role aktorskie, nieśpieszne tempo. Ale z czasem okazuje się że Kasperski rewelacyjnie wyreżyserował sceny dynamiczne. Pod sam koniec rozkręca się tak, że sam Quentin Tarantino nie powstydziłby się takiego filmu.

 

Film ma znakomite tempo: z nieśpiesznego dramatu rodzinnego przeradza się w emocjonujący thriller. Umiejętnie zrealizowane zdjęcia (nominowany do Oscara Łukasz Żal) Bieszczad nawet trochę niepokoją widza, mającego miłe wspomnienia ze studenckich wycieczek w te piękne góry. Subtelna muzyka (Bartłomiej Gliniak) i świetna realizacja dźwięku (Mateusz Adamczyk) to zjawiska rzadko spotykane w polskim kinie. Pod koniec filmu coraz bardziej należy wyróżnić charakteryzację (Dariusz Krysiak) i kostiumy (Izabela Izbińska).

 

Takiego filmu jak „Na granicy” nie zostawiamy na sali kinowej. Żyje on w nas przez dłuższy czas, a może mieć również wpływ na różne przemyślenia życiowe. Okazuje się że geneza zła, zbrodni, morderstwa wcale nie jest tak bardzo odległa od przeciętnego życia, jak może nam się wydawać w codziennym pośpiechu.

 

Nadspodziewanie znakomite kino, do tej pory polskim twórcom thrillery średnio wychodziły. Popularność jaką filmowi przyniosą trzy nazwiska z czołówki wypromuje film wśród szerszej publiki (no bo komedia romantyczna to jednak nie jest). Zresztą nie wiadomo czy za kilka lat ludzie do kina nie będą już chodzili na Chyrę i Dorocińskiego, a na Bielenia i Henriksena …

 Ciekawostką filmu jest fakt, że w centrum akcji zawsze znajdują się dokładnie trzy osoby.

 

 

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon