"Planeta Singli" - geneza związku Wody i Ognia (ocena 8/10)

Na polskie ekrany, akurat tydzień przed Walentynkami, wchodzi jedna z najlepszych, o ile nie najlepsza polska komedia romantyczna. Planeta Singli jest po prostu urocza i aż miło się ogląda od pierwszej do ostatniej (dosłownie, bo warto zostać do zniknięcia ostatniego napisu) sekundy.

Film jest świetnie zrealizowany, z mądrym scenariuszem i to nie tylko odnośnie wątku głównego, ale może nawet bardziej w przypadku wątków drugoplanowych, jest świetnie zagrany – widać aktorzy odnaleźli się w scenariuszu na planie (nie tak jak chociażby w przypadku Listy do M. 2) i dali z siebie maksimum talentu.

 

Główna bohaterka, Ania grana przez uroczą i skromną (trochę nawet staromodną) Agnieszkę Więdłochę, jest nauczycielką muzyki w szkole podstawowej.

 

Będąc trochę tłamszona przez matkę (świetna Danuta Stenka) nie ma nikogo bliskiego.

 Ania postanawia skorzystać z nowych technologii, czyli z internetu i najnowszej aplikacji randkowej. Niestety, jak to wynika ze statystyki, trafia na samych nieudaczników i z tych internetowych randek to więcej żenady wychodzi niż perspektywy romantycznego związku. Wykorzystuje to telewizyjny celebryta grany – całkiem przyzwoicie – przez Macieja Stuhra, który wykorzystuje randkowe wpadki Ani do własnych programów satyrycznych. To główny wątek filmu, może nie rewelacyjny, ale czujnie przez scenarzystę często oddający czoło wątkom pośrednim.

 

Za drugi wątek należy uznać historię najbliższej przyjaciółki Ani, granej przez Weronikę Książkiewicz, fryzjerkę z niespełnionymi i niezrozumiałymi przez klientów i pracodawców ambicjami. Dodatkowo ma problem z córką swojego mężczyzny (Karolak), która wymyśla intrygę również związaną z portalem randkowym. Ten wątek jest z jednej strony jeszcze bardziej ironiczny, ale powoli wpada w poważne spostrzeżenia odnośnie takich związków. Szczególnie postać córki można potraktować całkiem poważnie, a momentami wręcz smutno: w końcu dziecko wychowywane przez macochę. Ale umiejętnie scenarzyści wybrnęli z tego wątku kończąc pozytywnie również losy fryzjerki (a tak naprawdę to już wizażystki).

Trzeci wątek, może trochę pozostawiony na uboczu (moim zdaniem tylko pozornym), jest zdecydowanie najciekawszy i najlepiej zagrany. Otóż Stuhr realizuje swój program w stacji telewizyjnej (do złudzenia przypominającej jedną z istniejących), gdzie priorytetem jest oglądalność (ewentualna krzywda jaką pokazane treści mogą sprawić ludziom zupełnie nie ma znaczenia). Rewelacyjna jest rola szefowej Ewa Błaszczyk.

 Wątek ten uzupełnia też będący ostatnio w znakomitej formie aktorskiej (Słaba płeć?) Piotr Głowacki.

 Nie sposób nie wspomnieć o rolach drugoplanowych, z których utkwił mi znany komik teatralny Rafał Rutkowski (zaledwie 10 sekund na ekranie) i widz filmów ambitnych (dla niego warto poczekać do samego końca napisów). Na ekranie pojawia się również Wojtek Łozowski – wokalista grupy Afromental.

 

Ciekawą rolę w filmie odkrywają również pacynki.

Świetna jest również scena z bezdomnymi w Parku Łazienkowskim.

 

Wszystko w końcówce układa się dobrze, a dwie ostatnie sceny wręcz wyciskają łzy, a nawet – jak na pokazie przedpremierowym – wywołują brawa.

W tym filmie wszystko jest dopracowane: scenariusz, aktorzy, zdjęcia (piękna Warszawa, nawet Park Łazienkowski zagrał), rozłożenie akcentów, muzyka. Rzadko zdarza nam się z tak czystym sumieniem coś polecać jak Planetę Singli. Kibicujemy temu filmowi i mamy nadzieję na sukces frekwencyjny.

 

PS. Na portalu randkowym, co prawda tfu ... tfu ... Gazety Wyborczej poznali się Ogień i Woda – co jest kolejnym ostrzeżeniem przed korzystaniem z aplikacji typu Planeta Singli ….

 

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon