"Mów mi Marianna" - polska dziewczyna z plakatu



Jeszcze nie opadł kurz po dyskusji na temat filmu „Dziewczyna z portretu” (dla niektórych z plakatu …), a już na ekrany wszedł film jota w jotę o tym samym. Czas więc na kolejna kołtuńską stylem recenzję.


Mów mi Marianna jest polskim dokumentem o Klepczyńskiej. Poznajemy ją gdy już jest w zaawansowanym stadium procesu zmiany płci.


Różnic z duńską produkcją jest wiele, od najdrobniejszych (tam pies tu kot), po istotniejsze (tam świetna realizacja, tutaj film „na odwal się”). Ale główną różnicą jest generalne przesłanie jakie płynie z polskiego dokumentu. Jest ono zapewne niezgodne z intencjami twórców (tak sądzę przeglądając osoby które wspierały organizatorów), bo oni zapewne chcieli przedstawić losy osoby nieszczęśliwej bo nie akceptującej swojej płci, a gdy ją zmienia zapadającej w chorobę – jak to mówi bohaterka: „ktoś o mnie tam na górze zapomniał”. Ale dla mnie ten film jest w pewnym stopniu ostrzeżeniem, że takie poprawianie natury niesie za sobą poważne niebezpieczeństwo.


Rozumiem że ktoś może się źle czuć w swoim ciele, ale musi zdawać sobie sprawę że te wszystkie operacje (również „zwykłe” operacje plastyczne) niosą za sobą istotne ryzyko, a często również negatywne konsekwencje na całe życie. Ja na ten przykład po obejrzeniu tego filmu postanowiłem że do końca życia pozostanę w męskim ciele … Dobra, nie ma tutaj miejsca na żarty, bo historia jest mocno przygnębiająca, ale jak kogoś ten film odwiedzie od głupiego pomysłu to spełni pozytywną rolę (chociaż sprzeczną z intencjami twórców).


Pod względem filmowym jest to bardzo kiepski dokument. Trochę szkoda bo twórcy mieli świetny materiał. Ale woleli 74 minuty zapełnić jakimś bezsensownym czytaniem sztuki teatralnej przy stole. A tylko w pojedynczych scenach zasygnalizowano naprawdę ciekawego wątki: stosunku rodziców do Marianny, jej przeszłej żony, jej obecnego faceta. Tylko kot był w porządku.


Film oczywiście był dofinansowany przez PISF (z f na końcu co wiele zmieniało w ostatnich latach). Ponieważ teraz PISF=PIS to czuję że podobne produkcje będą miały większy problem z dofinansowaniem. Śpieszmy się więc oglądać takie filmy, bo wkrótce będzie królował inny repertuar (i dobrze).

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon