Szukaj
  • Andrzej

"Kolonia" – Tana French


Kolonia

Kryminał rodem z Irlandii. Z dużą dramatu psychologicznego. A także wpływu załamania rynku hipotecznego na europejskie społeczeństwo.

Przedmieścia Dublina. Nowe nadmorskie osiedle mieszkaniowe, zamieszkane jednak w wyniku kryzysu jedynie w nielicznych domostwach. Przykładowa wzorowa rodzina z dwójką dzieci. Dochodzi do wstrząsającej zbrodni. Sprawę dostaje jeden z najlepszych detektywów: Mick Kennedy, będący jednak wcześniej odsunięty od ważnych spraw. Pomaga mu żółtodziób Ricie Curran. Już pierwsza wizja lokalna wskazuje, że sprawa wygląda dużo bardziej skomplikowanie od zwykłego napadu z rabunkiem i morderstwem. A że ofiarami są niewinne dzieci nie ma miejsca na pomyłkę.

Atutem są przede wszystkim dopracowane rysy charakterologiczne najważniejszych postaci. Główny protagonista nie jest przypadkowy: związany z miejsce zbrodni, a także ze skrywaną traumą z dzieciństwa. Przeciwwagę stanowi niedoświadczony, ale zdolny młody adwokat. Stanowią znakomity, chociaż nie jednomyślny duet. Także ofiary są dopracowane charakterologicznie, tworząc obraz wzorowej rodziny będącej efektem wielkiej młodzieńczej miłości.


To wciągający kryminał. Bo i zagadka nie jest specjalnie skomplikowane, a krąg podejrzanych ograniczony. Jednak przez długi czas jej rozwiązanie jest niełatwe do przewidzenia, a tropy skutecznie mylone. Może jedynie końcówka zbyt naiwna, ale jakoś trzeba było z tego wybrnąć. Autorka wprowadza ciekawe spostrzeżenia o istocie zbrodni, po części temperując wiele fantastycznych wizji pisarzy kryminałów. Ale także wskazuje, że podejście samych detektywów może być specyficzne, ze względu na ich osobiste przeżycia.


Ważnym elementem „Kolonii” jest naszkicowanie obrazu społecznego. Irlandzka pisarka tworzy go na bazie paczki przyjaciół z jej rocznika (1970), których drogi życiowe potoczyły się różnorodnie. Nie wszyscy pozostali wierni swoim ideałom. Ich losy to obraz obecnego pokolenia 40-letnich Europejczyków. Kryzys na rynku hipotecznym, tytuł książki jest wymowny, pozostaje w dużej mierze rzadko być wykorzystywany we współczesnej literaturze i sztuce. A mocni przedefiniował on postawy znacznej części współczesnej Europy.


Co prawda książka odrobinę zbyt obszerna, ale czyta się bardzo sprawnie. Jeżeli jakiś wątek średnio pasuje to ten osobisty detektywa związany z jego siostrą. Szczególnie powiązanie go ze sprawą kryminalną jest bardzo naciągane. Pominięcie go i zredukowanie ze stu stron wyszłoby na dobre.


Jak na kryminał książka pozostaje na dłużej w pamięci, a jej lektura to sama przyjemność. Trafiony jest sposób narracji: z punktu widzenia detektywa, ale też z pewnej perspektywy, która już w trakcie wydarzeń nasuwa błędne podejście. Znakomicie oddano dialogami sposoby przesłuchań, a fabułę ciągną do przodu wyznania świadków i podejrzanych, a nie wydumane dedukcje.


Książka podzielona jest na stosunkowo krótkie 20-30 stronnicowe rozdziały. Każdy posuwa sprawę do przodu, może jedynie fragmenty z siostrą odrobinę hamują tempo. „Kolonia” wydaje się idealnym materiałem na film – oby ktoś się „pochylił”.


#ReadList 25/52

2 wyświetlenia