Szukaj
  • Andrzej

"Jutro przypłynie królowa" - Maciej Wasielewski


Pozornie pozycja geograficzno-podróżnicza, szybko jednak okazuje się, że znany polski fotoreporter Maciej Wasielewski odkrył mroczną tajemnicę najmniejszej zamkniętej społeczności na świecie.

Pitcairn to malutka wyspa na Oceanie Spokojnym blisko Nowej Zelandii, z trudnym dostępem, będąca pod jurysdykcją Wielkiej Brytanii. Wyspa została osiedlona w 1790 roku przez załogę zbuntowanego statku. Liczebność społeczności z jednym miastem i zaledwie kilkoma kilometrami dróg nigdy nie przekraczała stu osób. Jednakże w ostatnim czasie jeszcze zmalała, a kobiety które wyemigrowały skrywały mroczną tajemnicę. Już sam fakt, że mieszkańcy ograniczają dostęp i cenzurują przybyszy daje dużo do myślenia. Wasielewski udając podróżnika dociera do smutnej prawdy. 

Wartością tej książki jest przede wszystkim odkrywanie mrocznej tajemnicy, która musi wstrząsnąć czytelnikiem. Praktyki, jakich dopuszczalny się mieszkańcy wyspy są nieludzkie i nic dziwnego, że okryte mgłą tajemnicy. Wasielewski jednak dociera do świadków, dokumentów i relacji nie pozostawiających złudzeń.


Dużo gorzej radzi sobie w wersji literackiej. W podziale na rozdziały dominuje chaos, mieszani są bohaterowie, nie ma jednolitej linii fabularnej, wnoszone są nieistotne szczegóły. Ogólnie czyta się z dużym wysiłkiem, jakby autorowi brakowało lekkiego języka literackiego. Broni go oczywiście tematyka, a przede wszystkim odwaga jaką się wykazywał przy osobisty zdobywaniu materiałów do książki. Zaryzykował własnym życiem aby opisać tak szokującą sprawę - więc trudno się czepiać warstwy literackiej. 


Zrozumiałe jest więc, że Wasielewskiemu brakuje materiałów do książki mogących skupić się jedynie na głównym problemie. W zamian dość szczegółowo, może zbytnio uciekać się do genezy założycieli, wskazując że to ich geny mogły spowodować przyszłe postawy współczesnych już mieszkańców.  


Brakuje w tej książce także bardziej ostrej krytyki społeczeństw zamkniętych, czegoś w rodzaju komuny. To często w takich społecznościach, nawet jeżeli przyświecają im szczytne cele, rodzą się wynaturzenia. Taki wniosek nie przechodzi Wasielewski na kartach książki, a może byłby on ciekawym spostrzeżeniem społecznym. 

3 wyświetlenia